Mam pewne zaległości w zamieszczaniu nowych postów, a wszystko z powodu bardzo słabego internetu w hotelu, w którym mieszkam w tym tygodniu. Dlatego na wpisy z nowymi zestawami ciuszków poczekam na powrót do domu, a tymczasem chciałam się Wam pochwalić długo oczekiwaną przesyłką z Etsy.com.
Ten naszyjnik zobaczyłam po raz pierwszy na FB i od razu wiedziałam, że musi być mój. Naszyjnik "Mama i kotek", ręcznie wykonany i strasznie słodki. Wkrótce postaram się zaprezentować go w jakimś zestawie.
Dostałam też jako gratis kolczyki-kwiatuszki.
wtorek, 11 września 2012
niedziela, 9 września 2012
Trollbeads bracelets
Dziś obiecany post o bransoletkach Trollbeads. Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch takich bransoletek, poniżej kilka zdjęć w różnych kombinacjach. Obecnie jedna bransoletka jest różowo-niebieska, druga z przewagą fioletu. W bransoletkach tych fajna jest możliwość zamiany koralików i tworzenie samodzielnie coraz to nowych kompozycji. Ja obecnie planuję zakup kilku kolorowych koralików ze szkła Murano, aby nieco "ożywić" jedną z bransoletek. Myślę o żółtym, czerwonym, zielonym i złoto-beżowym.
A tak wyglądały wcześniej, przed zamianą koralików.
piątek, 7 września 2012
Sporty set with snake skirt
Dziś jeden post na szybko, bo wracam na "chwilkę" z Berlina do Warszawy, a jutro o świcie wylatuję do Paryża. Na szczęście ten wyjazd jest dla przyjemności, a nie związany z pracą.
Zestaw, który prezentuję poniżej jest luźno zainspirowany zdjęciem z ostatniego niemieckiego InStyle'a. Chciałam zobaczyć, co z tego wyjdzie i... sami oceńcie, pozdrawiam!!!
Zestaw, który prezentuję poniżej jest luźno zainspirowany zdjęciem z ostatniego niemieckiego InStyle'a. Chciałam zobaczyć, co z tego wyjdzie i... sami oceńcie, pozdrawiam!!!
jacket - H&M
T-shirt - Zara
skirt - River Island
bag - Esprit
ballerina shoues - Goertz 17
A tu zdjęcie, które mnie zainspirowało:
czwartek, 6 września 2012
Lakiery do paznokci Wibo - kolory nude
Długo nie mogłam przekonać się do tych lakierów za sprawą ich
niewiarygodnie niskiej ceny. Byłam przyzwyczajona do Inglota i ceny 20
zł plus. A tymczasem Wibo to koszt około 5 zł. Namówiła mnie jednak na
ich zakup przyjaciółka twierdząc, że w niczym nie ustępują jakością tym w
cenach powyżej 20 zł. Dlatego będąc w Rossmanie kupiłam dwa lakiery w
modnych odcieniach nude.
Oczywiście już je wypróbowałam i oto moje spostrzeżenia. Lakier ma dobry pędzelek odpowiedniej wielkości, nie za duży i nie za mały. Konsystencja również w sam raz i to sprawia, że łatwo rozprowadza się na paznokciach. Pierwsza warstwa nie kryje dokładnie, ale to raczej standard wśród większości lakierów. Druga warstwa już ładnie pokryła paznokcie.
Zdjęcie nr przedstawia paznokcie po nałożeniu dwóch warstw lakieru.
Mimo wykonywania codziennych czynności i styczności z wodą (w tym dwie długie kąpiele w wannie) lakier utrzymał się na paznokciach przez dwa dni i nie było odprysków. Trzeciego dnia postanowiłam nie malować paznokci na nowo, tylko nieco odświeżyć ich look kładąc trzecią warstwę. Tu trochę się rozczarowałam, bo trzecia warstwa jakby "rozmiękczyła" dwie wcześniej nałożone i lakier bardzo długo wysychał. Ale za to paznokcie zyskały fajny wyrazistszy wygląd. Podsumowując - naprawdę polecam. Nie wiem jeszcze jaka jest trwałość lakierów (czy nie gęstnieją), gdy już zacznie się ich używać, nie wiem też jak z ciemnymi kolorami, ale na pewno opiszę to w niedalekiej przyszłości.
Numery lakierów prezentowane na zdjęciu nr 1 to: 396 i 350.
Oczywiście już je wypróbowałam i oto moje spostrzeżenia. Lakier ma dobry pędzelek odpowiedniej wielkości, nie za duży i nie za mały. Konsystencja również w sam raz i to sprawia, że łatwo rozprowadza się na paznokciach. Pierwsza warstwa nie kryje dokładnie, ale to raczej standard wśród większości lakierów. Druga warstwa już ładnie pokryła paznokcie.
Zdjęcie nr przedstawia paznokcie po nałożeniu dwóch warstw lakieru.
Mimo wykonywania codziennych czynności i styczności z wodą (w tym dwie długie kąpiele w wannie) lakier utrzymał się na paznokciach przez dwa dni i nie było odprysków. Trzeciego dnia postanowiłam nie malować paznokci na nowo, tylko nieco odświeżyć ich look kładąc trzecią warstwę. Tu trochę się rozczarowałam, bo trzecia warstwa jakby "rozmiękczyła" dwie wcześniej nałożone i lakier bardzo długo wysychał. Ale za to paznokcie zyskały fajny wyrazistszy wygląd. Podsumowując - naprawdę polecam. Nie wiem jeszcze jaka jest trwałość lakierów (czy nie gęstnieją), gdy już zacznie się ich używać, nie wiem też jak z ciemnymi kolorami, ale na pewno opiszę to w niedalekiej przyszłości.
Numery lakierów prezentowane na zdjęciu nr 1 to: 396 i 350.
środa, 5 września 2012
Primark Berlin - shopping note
Wczoraj odwiedziłam sklep Primark w Berlinie. Oto krótka relacja i
kilka zdjęć z moich zakupów. Sklep znajduje się w centrum handlowym
Schloss-Strassen Center i jest naprawdę ogromny. Na parterze -
odzież damska, biżuteria, torebki i inne dodatki. Na piętrze - dział
męski, bielizna, dział "home and living", dziecięcy i obuwie. Ceny
naprawdę niskie i nie ma w tym cienia przesady. Moim zdaniem dużo
taniej niż w H&M, a jakość porównywalna. Polecam wybrać się tam
na minimum pół dnia, chociażby dlatego, że do przymierzalni można
wnieść maksymalnie osiem sztuk, co sprawia, że cały proces -
wybieranie/mierzenie/kupowanie strasznie się wydłuża. Tu jednak
H&M ma ogromny plus ode mnie - możesz wnieść do przymierzalni
tyle ile udźwigniesz albo jeszcze więcej jak np. ktoś Ci pomoże:)
Mały plusik, że przymierzalnia w Primarku jest dobrze zorganizowana
i te rzeczy, które są "ponadprogramowe", możesz przechować w
specjalnym pomieszczeniu, gdzie dostaje się numerek jak w szatni i
można potem swoją torbę odebrać - wymienić przymierzone ciuchy na
nieprzymierzone i.... z powrotem do kolejki!
Nie za bardzo można mierzyć na terenie sklepu, chyba, że okrycia
wierzchnie - kurtki, płaszcze itp. Natomiast to, co w naszych
sklepach dzieje się nagminnie czyli np. mierzenie bluzek przed
ogólnodostępnym lustrem - w Primarku nie przejdzie. Miłe panie
chodzą i wyganiają do przymierzalni.
Ciuchy w rozmiarze 38 (UK 10) są w zdecydowanej mniejszości. Jest to - jak sądzę - najczęściej występujący rozmiar wśród klientek Primarku. Ponieważ to również mój rozmiar - z kupna kilku naprawdę fajnych rzeczy musiałam zrezygnować właśnie z powodu braku rozmiaru. Mało jest też rozmiaru UK 12, ale z pozostałymi nie ma problemu. Sklep posiada też bardzo dużą ofertę ubrań w większych rozmiarach, co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Większość rzeczy można kupić spokojnie w rozmiarze powyżej UK 16. Z tego, co pamiętam największy rozmiar w sklepie to UK 20. Najmniejszy - UK 6.
Niektóre rzeczy "dematerializują się" niezwykle szybko. Przykładem jest ten naszyjnik z ażurowym serduszkiem (zamieszczam poniżej fotkę). Wzięłam dwa, później się rozmyśliłam i odłożyłam na miejsce. Gdy - jak to kobieta - znów zmieniłam zdanie i jednak postanowiłam kupić go, okazało się, że już ich nie ma. Na szczęście znalazłam jeden odwieszony na inny stojak. Podobnie rzecz się miała z ćwiekowaną torebką. W jednej chwili był ich cały stojak - za chwilę nie było żadnej:)
O cenach opowiem na przykładzie tego, co kupiłam. Zdjęcia oczywiście zamieszczam poniżej.
I tak: torebki - 12 Euro każda
pasek z nitami - 3 Euro
koszulki - te z nadrukiem po 6 Euro, niebieski top - 3 Euro
Długa futrzana kamizelka - 21 Euro
Czapki "krasnale"- 4 Euro każda (już je uwielbiam!!!)
Szaliczki - po 4 Euro
Zaznaczam, że to są ceny "normalne", nie było żadnych przecen ani promocji. Moim zdaniem naprawdę tanio.
To co wymieniłam powyżej plus jeszcze kilka drobiazgów z biżuterii i koszulka dla męża - razem kosztowało mnie 89 Euro (super, że nie ma tych głupich cen z końcówką '99). Trochę z duszą na ramieniu szłam do kasy, ale byłam mile zaskoczona jak pani podała wartość rachunku. W Primarku można płacić kartą kredytową, co w Berlinie wcale nie jest takie oczywiste. Ci, co byli wiedzą, że np. w Lidlu kartą się nie zapłaci, w innych marketach też nie, a w małych sklepach tym bardziej.
A teraz - czy to się opłaca. Tzn. czy warto specjalnie wybrać się do
Berlina, aby zrobić w Primarku zakupy. Oczywiście - pewne rzeczy są
bezcenne jak np. przyjemność kupowania:) Ale teraz kilka konkretów.
Pociąg relacji Warszawa-Berlin to koszt ok. 200 zł w jedną stronę
(Eurocity - niestety często się spóźnia). Ewentualny nocleg -
niestety nie mam pojęcia, bo mam to szczęście, że bywam w Berlinie w
związku z moją pracą i hotel mam opłacony. Kosztów spędzenia tu
jednego dnia nie podam, bo można się spokojnie utrzymać za 10 Euro
jak i za 10x więcej. Polecam połączyć taką shoppingową wyprawę ze
zwiedzaniem. Ale o samym zwiedzaniu to już poczytacie na innych
stronach. Ja polecam autobus linii 100 do takiego zwiedzenia "na
szybko".
Jedno mogę napisać - robienie dużych zakupów po naprawdę atrakcyjnych cenach BARDZO WCIĄGA i na pewno nie była to moja ostatnia wizyta w tym sklepie.
A poniżej trochę zdjęć, zapraszam:) Wybaczcie jakość fotek, ale dysponuję chwilowo tylko komórką.
Jedno mogę napisać - robienie dużych zakupów po naprawdę atrakcyjnych cenach BARDZO WCIĄGA i na pewno nie była to moja ostatnia wizyta w tym sklepie.
A poniżej trochę zdjęć, zapraszam:) Wybaczcie jakość fotek, ale dysponuję chwilowo tylko komórką.
| Buty z kolcami (stylowebutki.pl) i koszulka z tygryskiem - idę na polowanie:) |
| Wejście do sklepu znajduje się na parterze, naprzeciwko wejścia do centrum handlowego. Nie da się przegapić:) |
| Uwielbiam taki widok! |
![]() |
| Niektóre moje zakupy. |
| Futrzaną kamizelkę musiałam kupić o dwa rozmiary za dużą, ale w końcu oversize powraca. |
| Koszulki Primark. |
| Koszulka z jednorożcami. Od razu wiedziałam, że muszę ją mieć! |
| Ażurowe serduszko, o którym wspomniałam w dzisiejszym poście. |
| Kolczyki - sówki. So sweet! |
| Czapa-krasnal. Bardzo mi się spodobała i kupiłam też beżową. |
wtorek, 4 września 2012
Pastel contradictions
Dziś pokażę Wam zestaw luźno zainspirowany zdjęciem z katalogu Twin-Set Simona Barbieri. Połączenie delikatnej szyfonowej sukienki z rozpinanym swetrem o grubym splocie. Całość postanowiłam utrzymać w pastelowych kolorach. Dla mnie problemem było tylko - co z nogami? Gołe nogi do grubego swetra - nie pasowało mi to. A z drugiej strony - rajstopy do leciutkiej i zwiewnej sukienki? A może tylko ja mam problem z cienkimi cielistymi rajstopami? Po prostu nie lubię i już:( Zestaw póki co jest tylko "balkonowy", tzn. nie opuściłam w nim murów własnego domu, ale jak teraz patrzę na zdjęcia - całkiem mi się podoba. Tylko poradźcie mi - co założyć na nogi???
A oto zdjęcie, które było inspiracją.
Today's set was inspired by Twin-Set Simona Barbieri catalogue. I'm wearing delicate shiffon dress with thick cardigan. All set in pastel colours.
dress - H&M
cardigan - SH
handbag - Allegro
necklace - SH
stilettos - Baldowski
A oto zdjęcie, które było inspiracją.
Today's set was inspired by Twin-Set Simona Barbieri catalogue. I'm wearing delicate shiffon dress with thick cardigan. All set in pastel colours.
poniedziałek, 3 września 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)














